Boho

Kamila Szczypior

Z Kamilą nie znamy się zbyt długo, choć niewątpilwie łączy nas sentyment do Krakowa. Gdy planowałyśmy nasze zdjęcia, na wstępie zaznaczyła: “ale ja jestem tylko zwykłą dziewczyną”. Odpowiedziałam, że tylko takie mnie interesują. Skromna ale niezywkle kreatywna, poszukująca w ludziach i otaczających ją przedmiotach inspiracji. Scenografka i założycielka marki Kaiko. Naturalnie piekna, o cudownej osobowości -Kamila Szczypior.

Jak wygląda Twój dzień?

Każdy dzień różni się od poprzedniego. Lubię rano pospać, więc mój dzień zaczyna się około 8, 9. Jeśli mam tego dnia dzień pracy wstaję wcześniej, ale bez przesady. Wypijam filiżankę kawy, a gdy jestem w domu na śniadanie przygotowuję owsiankę. Do tego siemię lniane, rodzynki, migdały i banan. Uwielbiam też jeść śniadanie z bliskimi. Omlet na słodko albo serwowane przeze mnie jajka w koszulkach. Nie lubię jadać sama, kiedyś nie zwracałam na to uwagi, dziś to dla mnie bardzo ważne. Kocham spotykać się z ludźmi. Jeśli zdarza się, że nie mam czasu spotkać się z przyjaciółką, siostrą, koleżanką to dzień uważam za stracony. Już przed śniadaniem zaczynam wysyłać wiadomości. Nawet po ciężkim dniu wychodzę spotkać się z kimś lub pobyć w zaprzyjaźnionej knajpce, gdzie zawsze z kimś można porozmawiać. Dziś kiedy mam dzień wolny, ranek przywitałam kawą. Spotkałam się z przyjaciółką później z Klientką. Wracając przeszłam przez Stary Kleparz gdzie zaopatruję się w warzywa. Odwiedziłam znajomą i… ciuchland. Popołudnie spędziłam w ukochanej kuchni, doglądając zupy i nadrabiając zaległości mailowe. Spotkałam się z siostrą a wracając nadrabiałam zaległości rodzinne długą rozmową przez telefon. Uwielbiam spotkania ze znajomymi, ale uwielbiam również mój dom. Świadomie dobieram elementy tworzące własny skrawek świata na ziemi i sama w nim wiele robię…od mycia podłogi po zrobienie mebli w kuchni, wyczyszczenie blatu ze starych desek czy nałożenie zaprawy na ścianę. Są wiec takie dni, że nie wychodzę z domu i biorę piłę do drewna. Czasem muszę coś zbudować, zrobić, poprawić. Z czasem na robienie albumów różnie bywa. Lubię pracować w ciszy i spokoju, więc często zabieram się po 21 i pracuję do 2-3 w nocy, innym razem pracuję cały dzień. Systematyczność to nie jest moja mocna strona.

Gdzie wypoczywasz, a gdzie pracujesz?

Wypoczywam w domu. W domu rodzinnym w Czarnym Lesie i w moim domu, w Krakowie. Najlepiej gdy mogę rano poleniuchować. Wakacje lubię spędzać w Krakowie, znajdując chwilę na poleżenie nad wodą, jazdę na rowerze i wieczorne spotkania przy winie. Jeśli mam szansę wyjechać gdzieś za granice to z niej korzystam. Z pracą jest trochę inaczej. Albumy dla KAIKO wykonuję w domu, ale nie jest to jedyne moje zajęcie. Staram się być otwarta na propozycje, wykonując rzeczy od sprzedaży w sklepie po prace scenograficzne. Kiedyś pracowałam od – do i już wiem, że tego nie chcę.

Jak wygląda i ile zajmuje proces stworzenia albumu?

Bardzo ważna jest dla mnie harmonia. Jeśli nie mam porządku wokół siebie, źle mi się pracuje. Każdy album schowany jest w wykonanym przeze mnie w futerale, składa się zatem z dwóch odrębnych elementów. Futerał wykonuję z bardzo dobrej jakości płótna lnianego introligatorskiego, tak aby mógł ochronić album ze zwykłego materiału. Materiały, z których jest robiony album pochodzą z recyklingu. Lubię nadawać inne znaczenie rzeczom, które już straciły swój urok. Mamy futerał z okienkiem, w którym jest dedykacja np. “Album ślubny Kasi i Staszka”, w środku album skręcany na śruby, wewnątrz kartki przełożone półpergaminem. Każdy album to cierpliwość. Nie używam maszyn introligatorskich, więc prasę introligatorską zastępuje mi płyta marmurowa, gilotyna introligatorska to nożyk w mojej dłoni i linijka. Wymaga to cierpliwości i czasu, tak więc zrobienie albumu to minimum 2 dni, z poprawką na porządne leżakowanie albumu. Nie da się wszystkiego zrobić od razu – za jednym zamachem – gdyż warstwy muszą być przyklejane w odpowiedniej kolejności a potem ugniatane. Dziele zrobienie album na 3 etapy: pierwszy – futerał, drugi – oprawa, trzeci – karty na zdjęcia. Każdy etap zajmuje tyle samo czasu.Wszystko musi mieć czas na porządne ugniatanie i schnięcie. Nagrodą jest radość na twarzy i niedowierzanie, że “to takie piękne” powtórzone kilka razy przez Klientów. Mam nadzieję, że dzięki KAIKO zdjęcia zaczną wychodzić z dysków komputerów i będą selekcjonowane na najcudowniejsze, a te zapełnią karty albumu. Moja siostra powiedziała: ” Kaiko – analogowe foldery do przechowywania wspomnień”

Jak opisałabyś swój styl? Co najbardziej lubisz w swojej szafie, czego nigdy byś nie założył

Czasem wydaję mi się że nie mam stylu. Podążam za nastrojem. Staram się z każdej rzeczy wyciągnąć coś swojego, coś innego, coś nowego. Z czasów kiedy to ubrania przejmowało się po starszym rodzeństwie pamiętam spodnie dżinsowe – crosy – czekałam 3 lata, by je mieć, i pamiętam dzień, w którym to nastało…co to była za radość. To ważny element mojego stylu. Potem było liceum i cudowny, jedyny w Częstochowie ciuchland do którego uciekałam na długiej przerwie. W tym czasie odkryłam różnorodność i pokochałam tworzyć własne ja, wyrażając się przez ciuchy. Pytanie drugie – najbardziej w swojej szafie uwielbiam dżinsy oversize BOHO…szczerze, z ręką na sercu…nie potrafiłabym funkcjonować bez tego cuda w mojej szafie. No przepraszam was wszystkich, ale to najszczersza prawda…kocham spodnie BOHO. Zakładam wszystko co mam w szafie, zawsze się znajdzie odpowiednia okazja. KIedyś myślałam, że nie założę nigdy spodni z wysokim stanem z lat 90….teraz za nimi tęsknię, bo pożyczyłam przyjaciółce.

W swojej szafie masz kila ubrań Boho, które z nich jest Twoim ulubionym?

Tak jak wspomniałam nie potrafiłabym żyć bez dżinsów oversize BOHO. Mam 3 bluzy, cudowną pomarańczową sukienkę na lato, spodnie oversize z wzorzystych tkanin, eleganckie spodnie na gumce, cudowne szerokie spodnie w kwiaty przenoszą mnie do letnich upalnych roztańczonych wieczorów. Jest jeszcze mnóstwo rzeczy, których sobie podarować nie mogę, jak np. bluzki z długim rękawem i guziczkami na plecach.

Jak dbasz o urodę? Masz ulubione kosmetyki i rytuały?

Staram się używać wszystkiego mało. Lubię siebie pomalowaną, ale nie za bardzo. Im mniej tym lepiej, ale mam na tyle odwagi by pomalować usta na ognistą czerwień. Olejek arganowy stoi zawsze koło mojego łóżka. Mydło wybieram to w kostce – często szare, Jeśli nie zapomnę to używam balsamu. Szampon wzmacniający ze skrzypu polnego, mgiełka na włosy. Kiedyś miałam dużo kosmetyków, do wszystkiego z osobna, teraz to minimalizuje. Dorastam do zapachów, myślę, że niedługo znajdę coś swojego.

Gdybyś nie robiła albumów co wypełniałoby Twój dzień?

Pierwszy album KAIKO powstał w 2010 r. W międzyczasie byłam kierownikiem produkcji, grafikiem komputerowym, budowałam kanapy z trawy, wykonywałam rekwizyty, koordynowałam montaż mebli, nalewałam płyn do robienia baniek mydlanych,scenografie pokazów. Mam za sobą przeprowadzkę z Krakowa do Poznania i z powrotem. Chyba 4 przeprowadzki w samym Krakowie…zawsze się coś dzieje, zawsze jest coś do zrobienia. Wierzę, że znalazłabym coś co byłoby moje. Teraz przychodzi mi na myśl, że robiłabym meble z drewna, może bym wykonywała remonty starych mieszkań. Nie wiem, ale coś bym robiła, z nadzieją, że to ulepszy skrawek świata i poprawi chodź jednej osobie humor. Lubię odnawiać to co inni uważają za nieprzydatne. Lubię wykrzesać z niepotrzebnych rzeczy piękno, które widzę.

Zapraszamy na stronę Kamili z albumami KAIKO https://www.facebook.com/kaikoalbumy